KSIEGA

LINKI

homo/jazz friend
allan
Ala w Krainie Hetero
Kocica
Wiara, Nadzieja, Lessy Wroc w-i-a-r-a
Krzys ze 100 milowego Sklepu
Prawda o Zyciu

ARCHIWUM

2011
grudzień
luty
2010
lipiec
czerwiec
kwiecień
luty
styczeń
2009
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
2008
grudzień
listopad
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień



Blog.pl

design by gingery





2011-12-14 12:22:02 >> Tak miało być?

Czy to jest jakiś żart???

Czy to tak miało wyglądać dorosłe życie ??? A co sie stało ze spontanem? Gdzie sa ludzi mi bliscy, w których zawsze BYŁ potencjał?!
Jezzzzzuuuuuuu
Miałem najnudniejsze urodziny w historii! Czy to wina zwiazku? Czy mieszkania w więzieniu? 
Na litość... Ja wczorajszy dzien spedziłem z książka od Anestezjologii. 
Gdzie sie do cholery piątki podziały?

Tak czy inaczej, najważniejsze jest, że wracam do swoich dawnych nawyków. Każdy miesiąc staje sie coraz bardziej przyjemny. Zostało mi jeszcze w więzieniu jakieś pół roku.
Mam potrzebę zmian w życiu. Tęsknie do starych przyjemność. Do swojej czerwonej sypialni, w której co wieczór gościł się Krzysio Komeda, do wieczorów na tyłach BMW z Volierem ;-) 
Przyznaje, że od zdiagnozowania Afektywnej dwubiegunowej mineło juz chyba 2 lata. W zeszłym roku trafiłem do fajnej specjalistki, dzięki której dzisiaj funkcjonuje tak, jak nigdy wcześniej. Jestem niesamowicie wyruwanany. To jednak nie do końca jest przyjemne. Brakuje mi manii. Mało tego, jestem w tym półroczu na oddziale zamkniętym w ramach praktyk na Dziekance. Jest w oddziale kilkoro pac z Afektywną i każdy z nich, też wyraża tęsknotę za Manią. Życie na manii było bardzo intensywne, PIĘKNE! Bez zahamowań!
I cały problem poegał tylko na tym, że po manii przychodził zjazd! W zeszłym roku epizodów depresji miałem już mniej, ale i tak nie wspominam tego przyjemne. Nagła czerń. Przeskok dosłownie w ciągu minuty z euforii trwającej jakiś czas w otchłań. I tak kilka dni (ok 4-5) na dnie absolutnym. W poczuciu bezsensowności istnienia, w łóżku, bez dbania o siebie w podstawowych czynnościach. 
Dziś jestem stabilny. Ostatni epizod depresji miałem w czerwcu. Przebiegał on i tak lżej niż wcześniejsze. 

ALE CO MI Z TEGO???? !!!! 
CHCE MANII!!!

Choć dzięki wyruwnaniu moje stosunki z ludźmi też sie poprawiły. Nie podchodzę już tak emocjonalnie. 

No nic. Potrwam sobie tak jeszcze troche w stabilność :-)
Może w końcu moi znajomi ruszą dupy i zorganizują coś EKSCYTUJACEGO? :D :D



skomentuj (0)




2011-02-14 13:40:45 >> Cos jeszcze...

Wpatrywalem sie w nia.
Uosobienie wiosny.
Stalem tak i stalem nie chcac Jej sploszyc, bo w chmurach byla. 
Radosna, delikatna, namietna.
I w koncu... nasze spojrzenia sie spotkaly. Dooobrze sie znaja... :-)
W jednej chwili poczulem sie nagi. Nie majac nic do ukkrycia. Jedyna osoba przy ktorej mam prawdziwe, naturalne nieztroskane spojrzenie. Choc ciagle troche niesmiale.
I Ona... z ta sama radoscia w oczach. PIEKNA! 
Coz... moja najwieksza molosc. I te tulipany....

KOCHAM CIE ;-)



skomentuj (2)




2011-02-14 13:23:04 >> Walentynki

Chlopak wyszedl do pracy.

I o co chodzi w tym dniu? Z pewnoscia o szopke po noworoczna. Czy jednak ta jest nam potrzebna? W okresie kiedy sesja trwa na dobre, albo odrabiac trzeba zapasc gospodarcza jaka co roku notuje sie w styczniu? 14 lutego do dzien w ktorym najzwyczajniej w swiecie nie ma czasu na swietowanie!
Swieto zakochanych? W zyciu wiekszej bzdury nie stworzono. Przeciez swietem zakochanych jest data ich poznania sie, pierwszej kawy, pierwszego usmiechu. 
Jak zatem podejsc do tego cholernego dnia dyskryminujacego kazdego komu w milosci nie wyszlo?

W najprostszy z mozliwych sposobow.
Z czasow plasow zyciodajnych z Lessy pozostalo mi wiele. Miedzy innymi egoizm. Czy obudzilem sie rano z romantycznym usmiechem na twarzy, wdzieczac sie do swojego chlopaka? NIE :-)

Nie moglem sie doczekac kiedy wyjdzie do pracy po to tylko by:
1. www.mojepolskieradio.pl -> kanal JAZZ ;-)
2. kapiel ze zdrowym dodatkiem oliwki BAMBINO
3. proces zaparzenia aromatycznej drogiej (bo przeciez luksus robi nam dobrze), dalikatnej w smaku, otulajacej podnieniebienie KAWY
4. Nienagannie obrane pomarańcza, przekrojone na pol. Ich soki musza zciekac po dloniach.
5. sofa w sloncu zwiastujacym wiosne.

mmmmm....
Jest mi dobrze. 
Dopiero wieczorem usiade do kolacji z chlopakiem... ale na kolacje mozemy isc przeciez z1 kazdym.

W walentykni, urodziny, imieniny chodzi o to bysmy przypomnieli sobie o sobie. O swoich potrzebach, rozbudzili i rozkochali swoj egoizm. To JEGO swieto!

Wracam zatem do Jazzu i aromatu kawy wypelniajacego pokoj pelen slonca w ktorym aromat, muzyka miesza sie z leniwie opadajacym tworzac kompozycje, bukiet, pelen pasji i romantyzmu. MOJEGO ;-) i dla MNIE



skomentuj (0)




2011-02-02 21:36:20 >> Co tu robic?

To moze ja kurwa PIC zaczne co?
Jestem oredownikiem dwuch stanow przypisywanych czlowiekowi. 
Singlowaniu - co nie ukrywam sprawialo mi przyjemnosci, ale do tego trzeba miec wszelkie srodki by wraz z singlowaniem praktykowac egoizm
Zwiazek - twor w ktorym podstawa absolutna jest ZROZUMIALY DIALOG Z WNIOSKAMI

I tak oto docieramy do przyslowiowej juz czarnej dupy, bo nie mam  BMW, nieczarujmy sie, jednego z bardziej bezczelnych symboli Singla, ani wlasnej sypialni z lozkiem krzyczacym drugiemu facetowi "mozesz zostac, ale do rana i bez sniadania. Naleze tylko do tego goscia -> do Singla" - najwazniejszego symbolu Singla.

Wezmy sie zatem za zwiazek. Ten jest. Energiczny z wadami jak WSZYSTKO (singlowanie tez je ma). Ale jezeli przyjemnosci typu sex, namietne pocalunki, romantyczne chwile leza.... a jedyna podpora w ktora zwiazany wierzy najbardziej, czyli DIALOG i ZROZUMIENIE partnera, SYMBOL i NAJWIEKSZY FILAR zwiazku pizga o dno... to co nam zostaje?
Czego sie zlapac by jakos sie podniesc? 

A moze poprostu sie nie podnosic? Moze wreszcie poczekac az KTOS pomoze mi wstac? Taki tescik.... ten kto pomoze ten jest wlasciwym czlowiekiem?

A moze poprostu co wieczor przykleic sie do drinka? I czekac az wszystko samo sie ureguluje?
Boskie Buenos! ;-)



skomentuj (0)




2011-02-02 00:03:35 >> Zawartosc Jazzu w Jazzie

Swiat oszalal.
Moj swiat.
Ciagle go nie ma. Co jakis czas podejmuje proby odszukania siebie, albo planety na ktorej mieszkalem. 
Zachodze w glowe... czy to naprawde mozliwe aby mieszkanie u matki az tak bardzo wytracilo mnie z rownowagi?
Tym wpisem podejmuje kolejna reanimacje samego siebie. 
Sa jednak i dobre wiesci. Psychiatra wreszcie mnie zaczal ustawiac. Okazalo sie ze moj wieloletni romans z Tranxena, w koncu zamienialem na Trittico. Nie dosc ze sprawnosc seksualna poszybowala w przestworza to jeszcze zachowanie sie unormowalo. Powazne zjazdy emocjonalne miewam rzadko a i do ludzi bardziej chce mi sie wychodzic.
Zwiazalem sie tez. Ktos wartosciowy jest, nie moge mu tego odmowic, ale... 
brakuje mi mojej wlasnej tozsamosci w tym zwiazku. 
Brakuje mi ciekawych sytuacji, kultu piatkow, kultu kupowania herbat w ogole brakuje mi tradycji.
Przez te 1.5 roku nie wiele dowiedzialem sie o sobie. Myslalem, ze cos sie zmienilo, ze moje zycie zwyczajnie zmienilo tor... ale NIE.
Wrocilem do pkt wyjscia, do Przyjaciol od ktorych odszedlem nie mogac sie odszukac w rzeczywistosci, ba... nawet ex sie odezwal, ten co to przez niego u matki mieszkam. 
Jedyne co mi przybylo to kolejny mam nadzieje zaliczony semestr na studiach. 
Ile zatem jazzu ostalo sie w jazzie?
Wspomnienia.
ale poki wspomnienia sa, czlowiek ma chyba wole walki.
Tylko o co?
Obym bywal tu czesciej!



skomentuj (0)




2010-07-07 00:30:24 >> hmm

Kompletnie nie mam pojecia co jest nie tak z moim zadowoleniem z tego bloga?
Kiedys mial in wyrazny charakter,a teraz nie potrafie nadac mu chocby smaczku.
Przez chwile zastanawialem sie nawet czy to kwestia mojego zycia? Ale nie! Ono nie jest nudne.
Oto bowiem, dane jest mi poznawac kogos zuepelnie nowego w moim zyciu.
Naimie ma Patryk Bonawentura i juz chociazby za to imie zasluguje na wielbienie do konca. 
A mimo to... nie chce mi sie tutaj, na tym konkretnym blogu pisac o wszystkim tym zajebistym co dzieje sie w moim zyciu!
Czy to mozliwe, abym i tego bloga pragnal skasowac tak jak dotychczasowe zycie? Skad we mnie taka latwosc kasowania przeszlosci?





skomentuj (1)




2010-07-07 00:30:15 >> hmm

Kompletnie nie mam pojecia co jest nie tak z moim zadowoleniem z tego bloga?
Kiedys mial in wyrazny charakter,a teraz nie potrafie nadac mu chocby smaczku.
Przez chwile zastanawialem sie nawet czy to kwestia mojego zycia? Ale nie! Ono nie jest nudne.
Oto bowiem, dane jest mi poznawac kogos zuepelnie nowego w moim zyciu.
Naimie ma Patryk Bonawentura i juz chociazby za to imie zasluguje na wielbienie do konca. 
A mimo to... nie chce mi sie tutaj, na tym konkretnym blogu pisac o wszystkim tym zajebistym co dzieje sie w moim zyciu!
Czy to mozliwe, abym i tego bloga pragnal skasowac tak jak dotychczasowe zycie? Skad we mnie taka latwosc kasowania przeszlosci?





skomentuj (0)




2010-06-06 11:48:22 >> Impreza z ... psychiatra

Istotnie sie dzieje.
Zastanawialem sie ostatnio, dlaczego nie mam juz takiej potrzeby uzewnetrzniania sie via blog, co kiedys?
Nagle moje zycie stalo sie naprawde prywatne? Przeciez przerozne pamietniki prowadze juz od szkoly podstawowe... swoja droga teraz zastanowilo mnie, gdzie ja je mam? A skoro mamy leniwa niedziele, to postaram sie ich poszukac.

No ale.... Po katastrofie smolenskiej, nadeszla wielka woda. Powodz wieksza i to znacznie od tej z 97 roku. Wisla, Warta i Odra. 
W poznaniu nigdy do tej pory nie widzialem by warta miala az tak wysoki stan. Bylem tez z grupami szlakiem zamkow Gotyckich i istotnie, spiac w Gniewe, mialem wode pod samym murem palacu Mraysienki. 

Zdazylo sie tez cos jeszcze. Jaaaakis tam czas temu moja bardzo dobra przyjaciolka, zalatwila mi mloda ambitna Pania psychiatre.
Okazala sie naprawde swietna. Momentalnie zlapalem z nia kontakt, nie przepisala mi zadnej tranxeny czy czegos podobnego, stwierdzila natomiast ze wszystko wroci do normy jezeli ureguluje sen. Przepisala mi zatem Trittico 1/3 tabletki na noc. I okazalo sie to absolutnym zbawieniem na wszystko. Nie mam lekow, nie mam zmiennego nastroju, nie jestem zmulony. No cos fantastycznego. Do czasu.
W zeszla sobote mialem powazny spadek formy. Zatem ,anpisalem do swej psychiatry o jakies wspracie? Coz... spodziewalem sie wszystkiego... ale nie zaproszenia na impreze. 
Jakbym mial malo powodow do pisania ksiazek... W calej mojej sobotniej beznadziejnosci i niemocy, otrzymalem zaproszenie na impreze od wlasnego psychiatry. Oczywiscie, dostalem tez duga alternatywe, ze siedze w domu zwiekszam dawke Trittico i widze sie z nia w Pn.
Trafiajac na takiego psychiatre, trzeba byc zdrowym psychicznie. W zwiazku z czym, jako ze moja ciekawosc i pociag do dziwnych sytuacji jest olbrzymia, oczywiscie wybralem atrakcyjniejsza forme spedzenia wieczoru.
Nie bylem soboa. Bylem mega zestresowany i takie tam.
Spotkalismy sie ponownie w piatek.
I pierwszy raz w zyciu ktos mi pokazal ze nie potrzebuje lekarza. To bylo ekstremalnie budujace!!!
Takze w miniona sobote poznalem kogos interesujacego.
Wspaniale to uczucie bedac znowu totalnie soba... Jazzem!! Jednego sie boje... znowu poznaje kogos w momencie kiedy zaczyna mi byc dobrze samemu ze soba. Nigdy sie juz sam soba nienaciesze! Sam ze soba jestem ostatnio tylko wtedy kiedy musze sie pozadkowac a to nie jest w zaden sposob przyjemne. Jestem wtedy zdolowany, przygnebiony i chce mi sie z mostow rzucac, czyli jestem w stanie po zwiazkowy, obdarty ze wszystkiego co moje :-)
No ale... sam jestem ciekaw co z tego wyniknie, i czy bedziemy sie znac jeszcze do grudnia.
Ten swoisty paradoks juz mnie smieszy. Zawsze na zime zostaje sam :D :D :D 



skomentuj (0)




2010-04-26 20:13:42 >> Pod bombami :-)

Co by nie bylo ze skupiam sie tylko na sobie.
W miniony weekend moj kraj spotkala jedna z wiekszych tragedii w historii. 10 kwietnia w sobote rano pod smolenskiem roztrzaskal sie samolot z setka najwazniejszych ludzi w kraju.

A jak to wygladalo z mojej perspektywy? Spalem, kiedy obudzila mnie mama mowiac ze rzad sie zabil.
Pomyslalem " e, pewnie Tupolew znowu odmowil posluszenstwa", ale szybko wlaczylem TV.
Slowa ktore do mnie dotarly, zdruzgotaly moja psychike. "Para Prezydencka nie zyje".
Na dwa dni zamarlem. W kraju czuc bylo masakre kazdego obywatela. Kazdna KAZDA stacja na swiecie relacjonowala na bierzaco co sie dzieje.

Wszystko sie jednak zmienilo, kiedy zapadla decyzja o pochowku Kaczora na Wawelu. :-))

Tak czy siak, wydarzenie wielkie, ale losy mej rzeczywistosci sa rownie tragiczne :D
Rok 2009 mial przejsc do historii jako rok najwiekszej roboty nad soba w moim zyciu. Ale 2010... coz... w tym roku nie mam czasu na zycie!
Wracajac w sobote ze Strasbourga, zdalem sobie sprawe ze mam tygodnie juz za krutkie. 
Nie nadazam nad zmianami na uczelni, przytlacza mnie walka z magisterka i dobija mieszkanie u mamy. 
Tak czy inaczej, znowu jestem w chemicznym raju :D

Znowu probowalem zdradzic Tranxene, tym razem z Zomirenem, i znowu wrocilem do tranxy.
Dostalem takze magiczne Trettico :D :D 
Kurwa jakie mam po niej odlotowe sny.
No nic. Mamy juz koniec kwietnia, nie mam pojecia gdzie mi sie podzial styczen, luty, marzec ;]]
Nie panuje nad swoim zyciem :D



skomentuj (0)




2010-04-06 23:14:11 >> A życie sobie płynie

Jakos tak ciagle staram sie w tym wszystkim ogarnac. Brakuje mi lessy brakuje mi zwiazku.... z jednej storny. Z drugiej, wyraznie ukladam sobie zycie i nadaje mu charakter. Dzis nawet pomyslalem sobie (juz poraz kolejny, ale dzisiaj z innym wnioskiem), ze dobrze iz tak to sie wszystko potoczylo, poniewaz moja przygoda z zyciem trwa nadal a nie tkwie w stagnacji i schemacie. 
A wniosek tego byl dzis taki, ze najwazniejsze to nie tonac i miec glowe zawsze na powierzchni. I chyba to mi sie udaje. 

Nie mniej.... dzis koncza sie naprawde WIELKIE swieta wielkanocne.
Pamietam poki co 3 wyrazne do tej pory:
1... bedac z rafem w UK. Oni wtedy maja takie wielki rodzinny weekend. Bylo bardzo cieplo i siedzialem sobie w sloncu z ksiazeczka w parku pelnym wiewiorek i rozpiknikowanych ludzi.
2... sprzed 2 lat... kiedy to w wielki piatek wskoczyl mi do auta syn upragniony czyli kot. Wyobrazalem sobie totalne spenienie bo i partner wtedy byl i kot tak symboliczny.
Okazalo sie ze moj egoizm jest wiekszy bo kota pozbylem sie po 2 dniach a z mezem zeszlo mi troche wiecej.
3... zeszloroczny, kiedy to w wielka sobote zechlalismy sie totalnie absyntchem, z kruszynem dotarlismy na stadion praktykowac exhibicjonizm i najciezszy powrot do domu w mojej historii alkoholowej. A tazke znaczacy kac podczas sniadania swiatecznego
4... i tego roczny!! 
W wielki piatek pojechalem do Witkow. Ale tak troche stypowato sie robi. Jakos nie ma tego pazura co kiedys. Ale to wina chyba tego osiedla. Taki cmentarz dla zywych. Piekny... ale kompletnie martwy. Tak czy siak. O 3.30 nie wytrzymalem juz z braku sexu i podczas snu gospodarzy... lekko jeszcze pod wplywem (bo obalalismy wina) wsiadlem do suni i pojechalem do kina. Darmowego burdelu dla pedalow. Uznalem ze skoro jestem sam, za nikogo nie odpowiadam to co komu do tego czy ja ide do burdelu czy nie? Pamietalem tylko zeby kupic gumy (z wypustkami dla epszych doznan) i wszedlem do srodka. 
Nawiazalem znajomosc z pasywnym Krzysiem, ktory zaprasza mnie na imprezke gang bang (oczywiscie kontakt werbalny bo jestem wybredny jak skurewsyn), z szczesliwie zakochana para (ktora dla urozmaicenia kurwi sie po nochac wlasnie w kinie) i z kilkoma mniej wyraznymi postaciami. Popatrzylem sobie na sex jakis malo atrakcyjnych mlodziakow i juz mialem (po 1.5h) wychodzic... kiedy do kina o 5 nad ranem bez koszulki wpadl on... Najwieksza kurwa poznania... najwieksza i zarazem najlepsza. 21 letnia sucz z ktora miajmy sie od dawna. Wpadl prosto na mnie i momentalnie wjechalismy w sline. Od razu pojawila sie dominacja z mojej strony. Chwycilem przyparlem do sciany i trzymalem za gradlo czujac jak bardzo swoj trafil na swego.
Obaj jednak bylismy juz troche noca wymeczeni.... razem z kolega barmanem wsiedlismy do suni i po paru chwilach znalezlismy sie u niego na poddaszu. 
Jak na rasowego pedala przystalo... poprosilem o kawe, wrzucilem dystnas, oproznilem szklanke, bezczelnie ukradlem lyka z jego drinka, dalem buzi i wyszedlem z mieszkania nie zostawiajac numeru tel.
W wielka sobote. lezac juz w lozeczku, odezwal sie naprawde stary znajomy. Po roku!! Ale ze pedaly jak sa spragnione przypominaja sobie wszystkie nr tel, z tym bylo podobnie. Wyciagnelismy sie wzajemnie z lozek i juz po pol godzinie w otuleni noca oddawalismy sie przy gwiazdach niegrzecznym zajeciom. 
W niedziele... wylaczylem tel! Mam tez zycie PRYWATNE zgodnie z cytatem ktory mi bardzo przypadl do gustu "kazdy czlowiek ma trzy zycia publizne, prywate i sekretne". Zatem niedziela i pn to zycie prywatne ktorego chyba poza kilkoma osobami zadko tutaj opisywanymi nikt nie zna. 
Wspaniala byla biesiada niedzielna u Asi kiedy to przy stole zasiadlo 4 braci. Ja, Dawid, Arek i Radek. Pochlalismy z rodzicami konkretnie.

Tak wiec.... ludzie odchodza... ale moje zycie wraz z nimi NIE :-))

Ja poprostu kurwesko lubie zyc!



skomentuj (0)




2010-02-14 14:51:31 >> Prezesowo :D

Namietnie ogladam Simpsonow.

Jestem w jakis sposob od nich zalezny. Homer mnie zawsze rozbraja a ponad to, jest to chyba uosobinie wyobrazenia mojej wlasnej rodziny. 

Trwam ciagle w sesji zimowej. Dwuch aby byc dokladzniejszym. Obie ida mi przebojem z czego jestem bardzo dumny. Odkrylem tez chyba piosenke przewodnia. To Blondi i "one way".

Ale do konkretow. Chodzi o walentynki. Nie lubie tego dnia bo jest niesprawiedliwy. Jest krzywdzacym efektem biznesu. I obojetnie czy jestem w zwiazku czy nie ... nie lubie tego dnia. 

W tym roku nawet prawie bym o nim zapomnial w natloku obowiazkow ale... jednak sie nie dalo. Chcialem nawet zostac w domu... ale przeciez to nie byloby jednak w moim stylu. Ja zawsze dobrze sie bawie. 

I tak, o ile zeszle walentynki byly calkie calkiem o tyle TE!! byly kwintesencja wszystkiego co w moim stylu :D :D :D

Pojechalem na spotkanie... wlasciwie to na zaproszenie. nie spodziewalem sie niczego szczegolnego. po przybyciu bylem nawet niesmialy na poczatku. I tylko na poczatku :D :D Szybko dolaczy do nas Zgola, pojawil sie tez i Fifi... ale to i tak nie czyni tej nocy i wejscia w waentynki niczym szczegolnym.

 

szcegolnym i obrzydliwie moim bylo wejscie w walentynki z BLIZNIAKAMI JEDNOJAJOWYMI GEJAMI!!!! u mojego boku.

Oniemialem. Poprostu zamurowalo mnie gdy okazalo sie ze osoba z ktorej zaproszenia skorzystalem ma brata blizniaka i takze geja. Latwo sobie wyobrazic strzelca i pilota wycieczek. Szybko przejalem kontrole nad grupa, zdobylem zaproszenie na 18-tke w niedziele i blizniakow u swego boku.

Czy 28 letni Gej  moze miec lepsze walentynki niz 18-letnie blizniaki z mega zajebistym poczuciem humoru??? :D

 

Nie!! Moge umierac :D

No normalnie... Prezesowo :-)))




skomentuj (0)




2010-02-02 15:02:40 >> Przebojowy styczen

Po malu zaczynalem juz odczuwac lek przed styczniami.

Od zawsze nie byl to moj ulubiony miesiac w roku, ale dwa ostatnie byly wrecz makabryczne.

Jakos tak zawsze, ten pierwszy miesiac nowego roku byl jakis taki adaptacyjny. Tak surowy. Bo to w sumie jakis swoisty absord jest aby nowy rok wital nas takim miesiacem. Nowy rok powinno sie obchodzic no nie wiem.... w Lipcu? W kazdym razie syndrom ciezkiego stycznia przytlaczal mnie.

Az do stycznia 2010 :D

Nie ma tutaj deprechy, misiowatego lezenia pod kocem... NIE. W tym styczniu jest poczucie pewnosci siebie. Ten styczen nie napawa mnie lekiem. Ten styczen byl przebojowy niczym krok Johnego Travolty w goraczce sobotniej nocy! 

Oczywiscie poznalem tez kogos. Mamy wiele wspolnego. Ale... nie mam... kompletnie nie mam ochoty na jakie kolwiek angazowanie sie.

Co innego Cezar :D

Tak... mam szczeniackie uczucie do niego. Rozczula mnie. Jest takim ciastkiem ktoremu pozwalam sie kusic choc dobrze wiem ze i tak go nie zjem. I nie ze "dolina". NIE. Przy moim charakterze milo mi jest miec w zyciu cos, czego miec nie bede :D Bo przeciez zawsze dostaje to czego chce od zycia, a juz wyjatkowo pracowity 2009 tyko i wylacznie utiwierdzil mnie w tym.

 

Tak wiec... DO PRZODU :D bo wazne sa przeciez tylko te dni ktorych jeszcze nie znamy!




skomentuj (0)




2010-01-27 17:50:51 >> Male dodanie

Tak troche z ciekawosci pobuszowalem w swoim blogu. Przerylem rok 2007 i 2008.

Skonczylem na notce z 23 listopada 2008. Bylo to krociutko po rozstaniu.

napisalem wtedy "zycie marthy (czyli moje ja) po rozstaniu z boryssem z pewnoscia sie zmieni. Nie wiedziala jednak jak?"

I dzis, moze nie z gigantycznym usmiechem generowanym przez zludne szczescie Tranxeny, ale z lekkim uniesieniem kacikow ust... nie moge przestac byc z siebie dumnym!

Nie dosc ze odstawilem wszystkich toksycznych mi ludzi, leki od ktorych bylem uzalezniony od tylu lat, to podjalem dzienne panstwowe studia, kierunek medyczny, mimo wielkiego zwatpienia mamy pociagnalem zalegly rok na WSHiG i zaliczylem sesje zimowa, bedac na bardzo dobrej drodze do magistra.

Nie chce pisac ze zmadrzalem czy nie daj bog wydoroslalem. nie. Ale zmienilo sie na lepsze. zmienilo sie na trzezwe! 

Czy mi brakuje lessy? Mysle ze tak. Tak jak tranxeny. Czy brakuje mi wydarzen z 2007 i 2008? Pewnych elementow tak. 

I nie chce pisac ze "wreszcie wrocilem do zycia"! Nie! Kazdy rok to moje zycie! W kazdym roku zyje! Ale byly to czasy troche pogubione. Krete nie TRZEZWE! najtrudniej przeciez korzystac z zycia na trzezwo. Ale wlasnie dzieki temu rozstaniu, tak sie stalo!!!

i niesmertelne DAJ CZAS CZASOWI :-))

heh .. kto by pomyslal? A ile niespodzianek przede mna? :D




skomentuj (0)




2010-01-27 16:58:08 >> Z rozpedu i taranem :-)

Zdalem drugi egzamin. Tym razem test z fizjologii.

Nie tylko ja go zdalem. Pomoglem tez calej mojej ekipie! A jak? Sposobem :D :D Dzieki Witkowi :-)

Z istotniejszych spraw jestem juz chyba 4 miesiac calkowicie bez tranxeny. 

A co jeszcze istotniejsze... po 27 latach nalogowego picia - MLEKA litrami.... rzucilem to. Z dnia na dzien. Uznalem ze juz pora to odstawic. I jak ze wszystkim, tak i z mlekiem, znalazlem zaminnik. Genialne i rozkoszne w swym smaku mleko sojowe.

Jako ze wizje wrocily (co zawsze jest objawem najczystrzej w swej formie mej wlasnej osobowosci), pora takze przyszla na cos rownie bardzo mojego. Pofarbowalem sie. Znowu. Powrot do korzeni a jednoczesnie,  It`s a new man in town! 

Bylem takze na randce ostatnio. Poznalem kogos z kim mam wiele wspolnego. WIELE!! ale... chec pozostania singlem jest we mnie ciagle wielka, bo zwyczajnie promienieje bez zwiazku :-))

Let`s play!




skomentuj (0)




2010-01-25 21:50:17 >> 2010 Here I M

Ok.

Nie pamietam juz co zlego dzialo sie w 2009. Nie podsumowalem go nawet za specjalnie.

Sylwetser byla chyba jak do tej pory najbardziej crazy w moim zyciu. Bylem przebrany za sloneczko i wyladowalem na heteryckiej imprezie :D Nad ranem bezczelnie werbalnie molestowalem kogos kompletnie mi nieznanego.

Zgodnie z wola walki z 2009, w 2010 wszedlem z jednym tylko, ale za to niezwykle istotnym postanowieniem. Mianowicie obiecalem sobie omijac szerokim lukiem ludzi niestabilnych emocjonalnych i kretynow wszelakiej masci.

Udaje sie!!

Z wazniejszych spraw, dzis pod wplywem zdanego egzaminu koncowego z Anatomii a Uniwersytecie Medycznym (to dla mnie szok) wrocilem na stare smieci czyli na tego wlasnie bloga. 

Rozpoczalem takze proces wdrazania zdrowia w swoje zycie. Pije rzadko, chudne spokojnie, cwicze i dzieki SonyEricssonowi chodze codziennie na marsz 10tys krokowy :-))

Wydarzylo sie takze cos jeszcze wazniejszego. Podczas jednego z tych spacerow wizja wrocila :-)) Nie bylo jej ojjjj wiele wiele lat. W 2004 ostatni raz.

Wtedy byl Dolar i Banda.

Tym razem ni stad ni z owad pokazala sie druzyna paczkow :-))

Oszalalem z radosci. Tanczace Paczki :D :D Moje Jazzowe Tanczace Paczki :-)

No... Kim kolwiek jestem, wrocilem <lol>




skomentuj (0)




2009-11-26 23:52:39 >> Epitafium wyryte w mej pamieci

Droga Magdo....

Nie umialem oddychac kiedy dowiedzialem sie rano że odeszlas. Znalem Cie przeciez dobrze... zanim wyszlas za maz za genialnego czlowieka, flirtowalismy nawet. Nie znalem pogodniejszej osoby od Ciebie...

Magdo, pozwol ze przytocze Twoja historie przypadkowym odwiedzajacym mojego bloga.

6 lat temu wyszlas za maz. Pamietam to dobrze. Wygladalas olsniwajaco. Zawsze zreszta towarzyszyla Tobie aura ciepla i anielskiego uroku.

Maz Twoj okazal sie byc baaaaardzo przystojnym mezczyzna. Szybko zaszlas w ciaze. I pojawil sie Twoj dramat ktorego bylismy swiadkami! W trakcie ciazy wykryto u Ciebie raka. Nie dalas sie.... urodzilas zdrowe dziecko ale nie dane bylo Ci nacieszyc sie i kochanym mezem i cuden wychowywania dziecka. Musialas walczyc. Walczylas 5 lat... Nie widzialem nigdy u nikogo takiej determinacji i przy tym takiej pogody ducha i wiary ze musi byc dobrze.

Nienacieszylismy sie Toba wiesz??!!

KURWA jak mi bedzie brakowac Twojego usmiechu! 

Droga Magdo... pisze to przy Moloko "Take My Hand" ...  Bo to wlasnie robimy, trzymamy Twoja dłoń! Nie martw sie o nic. Zostawilas tu po cos przyjaciol. 

Nie znalem dzielniejszej osoby od Ciebie! Nigdy tez nie poznam... i tego jednego jestem pewien! Boli mnie Twoje odejscie, bo wiem jak bardzo walczylas. Stoczylas Heroiczna walke i to nie Ty sie poddalas. Wrog byl silniejszy, ale nie spodziewal sie takiej sily w tak na pozor bezbronnej dziewczynie!

Bylas wspaniala przyjaciolka, bo jako nie liczna z moich prawdziwych przyjaciol, mimo choroby potrafilas interesowac sie i moimi losami.

Moja pamiec nie pozwoli by Twoj heroizm wygasl.

Kochamy Cie na zawsze i w wiecznosci!

Spij dobrze a my przeprowadzimy Cie na "tamten" swiat!




skomentuj (1)




2009-11-22 20:06:02 >> Wyszukane bzdury

Od pewnego czasu pracuje nad osiagnieciem swoistej homoeostazy emocjonalnej, czyli pomiedzy uczuciami a rozsadkiem.

Idzie mi calkiem niezle i zdaje sobie sprawe ze gdybym znow mieszkal sam (na najblizsze 3 lata raczej wykluczone), doszedlbym do perfekcji czyli doskonalosci skurwobydlecej ... zawanej pospolicie - spokojem&chillem (ale to wlasnie jest cel 3 letni!! )

Obserwuje znowu ludzi. ich zachowania, SCHEMATY, ograniczenia. I tak, trzymajac szklanice rumu w reku i sluchajac Buena Vista Social Club, natknalem sie tkliwy cytacik lalkowatego chlopaka: 

"sex jest jak ciastko z kremem - bardzo dobre ale mdli na co dzień, miłość jest jak chleb - syci głód i nigdy się nie nudzi..."

Juz predzej znudzi mi sie chleb niz slodkosc grzechow. 

No ale... Milosc nie zawsze syci. najczesciej ogranicza, uposledza, zpowalnia. Im dluzej zyje i im wiecej mam doswiadczen, upatruje pewnego podobienstwa miedzy miloscia a wiara. 

Dwa populistyczne pojecia, stworzone by utruc ludzi i odciagnac ich od pasji... ZNIEWOLIC

Nie mniej... oba pojecia uzbrojone byly przez wieki w doskonaly PR (Watykan, Romantyzm).

Moja wiara to wiara w oswiecenie 21w!! Monogamia to niepotrzebne ograniczanie sie zyciowe (do szerzenia gatunku nie jest nam potrzebny monogamizm) a bogobojnosc zamienmy na socjalizm emocjonalny zwany EMPATIOM i wierzmy w siebie i drugiego czlowieka. 




skomentuj (0)




2009-11-21 18:00:35 >> You know that I want you And you know that I need you

Jest takie jedno meskie zaproszenie ktorego w 99% nie odrzucam

"mamy flaszke" - dostalem wiadomosci

No i zebralo sie 5 chlopa przy jednym stole i kilku flaszkach.

Nie ma .... NIE MA nic bardziej samczego!! Flaszka to przciez symbol. Przyjazni... zasad (oczywiscie, ta odpowiednio stawiana) 

Jak wspomnialem... 5 chlopa... 5 wyjkowych pedalow. Nie gwiazd od drinkow ... nie... 

Chlania bylo sporo a alkohol "swoj" :-) Toasty, gesty. Nie maraton. Kultura. Nie tempo. Pod kontrola do stanu bez kontroli

A w tym wszystkim.... to juz rok!!! Rok temu sie rozstalem. Ale ta mysl pojawila sie przy okazji bo alkohol leje sie dalej i zycie FAKTYCZNIE TOCZY SIE DALEJ.

"Rah rah ah-ah-ah!
Ro mah ro-mah-mah
Gaga Oo-la-la!" 

You know that I want you And you know that I need you  -> WÓDKO :-)




skomentuj (2)




2009-11-17 21:26:55 >> Dojrzalosc czyli chill?

Dostalem niedostateczny za brak zeszytu

Nagane za spoznienie

Zlozono mi grozbe sesyjna

 

O co w tym wszystkim chodzi? Otoz z niewiadomych mi przyczyn wykladowcy na polskich uczelniach (mlodzi choc nie tylko) maja paskudna manie wyzszosci? Co jednak kiedy na drodze im staje ktos taki jak? 

 1 - "Dosatnie pan niedostateczny za brak zeszytu" (wywolalo to moj wewnetrzny smiech i poczucie zartu)... zatem odparlem

"mam nadzieje ze ten niedostateczny okraszony bedzie chociac, Pani czarujacym usmiechem"

To jednak bylo doslownie drobnostka w koncu... niedostateczny na studiach za brak zaszytu mi sie nalezal <lol> :D

 2 - "spoznieł sie Pan"

      "wiem i przepraszam" - odparlem, mijajac pania mgr psycholog idac na swoje miejsce.

      "Nalezaloby sie jakies wyjasnienie" - uslyszalem za swoimi plecami w drodze do lawki, zdanie bedace w moim mniemaniu rozpaczliwa walka o autorytet

      " A i owszem" - odpralem siadajac, z lekkim zalotnym usmiechem

      "Co ja mam z panem teraz zrobic?" - usłyszałem siedząc. Bezsens tego pytania rozbawił mnie

      "Nic tylko pieścić i przytulac" - odparłem bo naprawde nic innego nie przychodziło mi do głowy

To było kuriozalną rozrywką interpersonalną z pania MAGister

 3 - "Dlaczego pan nie notuje" - usłyszałem zdanie z pretensją kierowane przez pania dr w moja strone podczas ogolnego wykładu o teoriach postrzegania zdrowia i człowieka. Omawiany był człowiek jako maszyna

      "Ponieważ nie odczuwam takiej potrzeby" - uznalem to za logiczna odpowiedz na pretensje.

      "No, zobaczymy czy bedzie pana stac na arogancje podczas sesji" - zabolala mnie mylna ocena sytuacji osoby ktora takze wyklada podstawy wywiadu srodowiskowego. 

      "Nie wiem czy bedzie taka potrzeba, ale mam jednak pytanie. Prosze mi przypomniec nazwisko Tworcy teorii człowieka jako doskonałego mechanizmu. wiem że owa teoria została swoj rozwoj i najwieksza popularnosc miala w 17 w, ale kompletnie ulecialo mi z glowy nazwisko tworcy." - DOKtor jakgdyby w sekundzie wybudowala ceglany mur przed soba i z lekkim zmieszaniem:

     "No tak... widze ze pan jest jednak zainteresowany wykladem (marna proba wyjscia z twarza), i musze przyznac ze tez w tej chwili nie pamietam. To o czym my tutaj mowimy to wiedza ogolna i nie bedziemy sie zaglebiac w historie. No takim glownym (do teraz nie wiem co znaczy "glownym") byl Jacopson... ale tak jak mowilaM przejdzmy do nastepnego pojmowania..."  A mi chodzilo tylko o KARTEZJUSZA

nie rozumiem studentow, nie rozumiem ich biernosci w kewstii swoich praw i tolerowania prawa do chumorow zwyklych ludzi zwanych wykladowcami. Tak jak siostra ma, posiada dar do odpowiedniej interpretacji, tak ja wierze ze wszystko moze byc dla mnie a nie ja dla wszystkiego.

Maxizm

Tak czy owak.... puszczam dymek i jest mi dobrze :D

 




skomentuj (3)




2009-11-14 16:37:31 >> Nowy Dom i inne dywagacje

Zpakowalem sie wczoraj i wreszcie postanowilem odiwedzic jednego z najstarszych moich przyjaciol w zwiazku od 5 lat. 

Bylem z nimi na wakacjach a teraz przyszla pora na odiwedzenie ich w nowym, swiezo kupionym mieszkanku. Zakochalem sie w nim. Takie jakie byc powinno. Bartek oprowadzil mnie po swich 50mkw niczym chlop po gospodzie a pozniej zaczal pokazywac gdzie sa kieliszki talerze i inne takie motywujac to "patrz i przyzwyczajaj sie, zebys wiedzial gdzie co jest. W koncu to tez Twoje mieszkanie".

Ujal mnie tym.... taka wlasnie jest sila przyjazni. 

Po powrocie do swojejej fortecy... Zielonej komnaty, wlaczylem ... jego... Lenovo. No i ... wdalem sie w uwaga.... 4h zabawe sam ze soba.

 

TAK

MAM NAIMIE JAZZOWE I JESTEM UZALEZNONY OD CYBER SEXU. 

NIE

NIE JEST MI Z TYM ZLE....

zaden kompletnie zaden partner nie dal mi nigdy 4h sexu i takiego orgazmu.... 

Caly swiat moze zaczac byc internetowy. Chce zamawiac tam zakupy spozywcze, uprawiac sex (dobrze i bezpiecznie), pogadac niezobowiazujaco z ludzmi...

TAK...




skomentuj (0)